~~~
Zwykły, niczym niewyróżniający się dzień. Siedzimy na kanapie w salonie. Spoglądasz na mnie kątem oka, udając, że nadal oglądasz ten nudny mecz w telewizji. Serio? Kogo to obchodzi? Ani Ciebie, ani mnie to nie ciekawi. Przysuwasz się bliżej, czuję jak wbijasz ręce w czarną, skórzaną kanapę by móc się do mnie zbliżyć. Obserwuję Cię ze spokojnym wyrazem twarzy, lekceważąc, nie robię nic. Ty jednak nadal uwodzicielsko próbujesz zwrócić na siebie uwagę. Zirytowany wyłączasz telewizor dając mi do zrozumienia, że mam się na Tobie skupić. Siadasz okrakiem kusząco na moich kolanach. Przysuwasz się jak najbliżej mnie, bojąc się, że zaraz ze mnie zlecisz. Na mojej twarzy pojawia się lekki uśmieszek. Nadal nic nie robię. W końcu Ty wkurzony pokazujesz mi, że mam Cię objąć. Spełniam Twoją prośbę. Chwytam Cię za biodra i przyciągam jeszcze bliżej. Siedzisz na moich biodrach coraz bardziej nieśmiało przybliżając swoją twarz do mojej.
- Sasuke, co Ty robisz? - Spytałem, po chwili.
- Idiota! - Wykrzyknąłeś ześlizgując się z moich kolan. - Zwlekasz z tym pierwszym razem już miesiąc! Kiedy w końcu pokażesz mi, że mnie kochasz?! - Znacząco dałeś do zrozumienia, czego pragniesz.
- Zatem pokażę Ci jak bardzo darzę Cię uczuciem. Ubieraj się. - Spojrzałeś na mnie jak na idiotę. Kocham te Twoje spojrzenia. Trochę powagi, co się tak spieszysz? Nie ucieknę Ci. Podniosłeś pytająco jedną brew do góry. "Czy to jakiś żart?" - Tak wyglądała Twoja mina. Uśmiechnąłem się i zaśmiałem cichutko. Wstałem i przeszedłem obok Ciebie. Skierowałem się prosto do przedsionka. Z szafy wyciągnąłem nasze kurtki. Przyniosłem Ci Twoją skórę oraz trampki, sam założyłem swój płaszcz i wysokie trampki, które wyglądają jak poszarpane szmaty, ech, mam je tyle lat, chyba pora zakupić nowe. Obserwowałem Ciebie, podczas gdy Ty celowo ociągałeś się jak tylko mogłeś. Leniwie wcisnąłeś swoją kurtkę i podałeś mi portfel. Wyszliśmy z domu. Zaraz po zakluczeniu drzwi skierowaliśmy się do mojego czerwonego auta, jakiego wszyscy mogli mi tylko pozazdrościć.
Na dworze dzisiaj było zimno. Wiał chłodny, nieprzyjemny wiatr, który roztargał Ci całe włosy. Złość malująca się na Twojej twarzy jest zawsze taka urocza… Dodatkowo lekko prószył śnieg, a co, zima się zbliża. Gdy wsiedliśmy do auta włączyłem ogrzewanie, tak, aby bardzo dobrze grzała i abyś nie marudził jak to Ci jest zimno.
- Gdzie jedziemy? – Spytałeś z udawanym fochem.
- Na zakupy.
- Śmiesz twierdzić, że tym udowodnisz mi miłość? – Spojrzałeś na mnie, chyba myślisz, że traktuję Cię jak małe dziecko. W końcu zawsze jestem wobec Ciebie, aż za delikatny, może pora to zmienić? Nic Ci nie odpowiedziałem, co jeszcze bardziej Cię wkurzało, biedactwo. Całą dalszą drogę jechaliśmy w ciszy. Ty opierałeś głowę o szybę, modląc się abyśmy dojechali już do sklepu, podczas gdy ja byłem zajęty prowadzeniem pojazdu i irytowaniem się na ciągłe czerwone światło.
Kiedy tylko znalazłem miejsce na ogromnym i wiecznie pozajmowanym przez auta parkingu wyleciałeś w błyskawicznym tempie z auta patrząc na mnie. Nadusiłem guzik przy kluczykach blokujący drzwi i zrobiłem kilka kroków w stronę galerii handlowej. Dołączyłeś do mnie. Żeby było romantyczniej chwyciłem Cię delikatnie za rękę przyciągając do siebie. Moje zachowanie bardzo Cię zdziwiło. Ja, na ogół poważny mężczyzna śmiem trzymać Cię za rękę w miejscu publicznym? Toż to skandal, ludzie nie tolerują innych, homoseksualnych, zawsze to wykraczało po za granice normalności.
Jednak po jakimś czasie wpadłeś w szał zakupów. Latałeś od sklepu do sklepu wiedząc, że mój portfel pozwala Ci na zakup wszystkich rzeczy, jakie tylko sobie wymarzysz. Zbliżała się już późna godzina. Zdaje się, że w sklepie spędziliśmy cały dzień. Centrum handlowe powoli opustoszało. Na korytarzach pojawiły się sprzątaczki chcące również zakończyć swoją pracę. Weszliśmy do ostatniego sklepu, który był wyczyszczony z ludzi, jedyna osoba, jaka tutaj była to sprzedawczyni, która kręciła się gdzieś na zapleczu. Z rozkoszą patrzyłem jak przymierzałeś ciuchy w przebieralni. Nie miałeś wstydu. Nigdy się mnie nie wstydziłeś, nigdy się mnie nie wypierałeś, po prostu pozwoliłeś mi wejść z Tobą do przebieralni. Ściągasz bluzkę i zawieszasz ją na jakimś wieszaku. Ukazujesz swój umięśniony tors. Stoisz przed lustrem i przyglądasz się swojej osobie, a ja… stoję za Tobą miło uśmiechając się. Odwróciłeś się i zadarłeś głowę do góry by móc spojrzeć w moje oczy. Na mojej twarzy pojawił się chytry uśmieszek. Opuściłem głowę na dół, tak by móc sięgnąć do Twoich warg. Były takie słodkie. Pocałowałem Cię delikatnie. Widać, kolejna rzecz Cię zszokowała. Kolejny pocałunek nie był już dla Ciebie takim szokiem, a nawet z miłą chęcią mi go oddałeś. Z czasem moje pocałunki z delikatnych przeistoczyły się w gorące i pełne miłości. Namiętność, z jaką składałem pocałunki na Twoich ustach była tak dzika, że rzucaliśmy sobą po kątach przebieralni. Widząc, iż nie masz problemu z oddawaniem namiętnych pocałunków, postanowiłem wprowadzić coś nowego. Oczywiście nie zaprzestałem oddawania pocałunków. Wręcz przeciwnie, aż zwiększyłem ich ilość. Wepchnąłem język do Twoich ust, badając Twoje podniebienie. Zrobiłeś ogromne oczy, czyżbyś nie był w stanie odwdzięczyć mi się tym samym?
- Oj Sasuke, Sasuke. – Przerwałem. Pokręciłem znacząco głową, iż jestem na „nie”. Zrobiłeś smutną minkę niczym pies.
Zrzuciłem z Ciebie spodnie chwile męcząc się z tym cholernym paskiem. Zostały mi jeszcze bokserki, ale Ty odwdzięczyłeś się tym samym. Dziko zrzuciłeś ze mnie poszczególne części garderoby pozostawiając mi same bokserki. Tak trzymaj, skarbie. Byłeś lekko zdezorientowany, wszystko działo się tak nagle i w jednej chwili oboje byliśmy nadzy. Nigdy byś się tego nie spodziewał, co nie? Niby tego chciałeś, ale w Twoich oczach był widoczny strach i zakłopotanie. Cicho jęknąłeś podniecając się, gdy chwyciłem Twoje przyrodzenie. Oparłeś się brzuchem o ścianę przebieralni wypinając tyłek w moją stronę. Byłeś delikatny, więc jak przydusiłem Cię do ściany jęknąłeś głośno.
- Cicho bądź, mój mały, głupiutki braciszku. – Powiedziałem srogo, co chyba do Ciebie dotarło. Stojąc za Tobą rękę przyłożyłem do Twoich ust tak, by, chociaż trochę uciszyć wrzaski, jakie zaraz się z Ciebie wydobędą. Bez zawahania wszedłem w Ciebie, nawet nie wiedziałeś, kiedy to się stało. Ugryzłeś mnie z całej siły. Zaśmiałem się cicho. Tutaj moja delikatność się kończy. W błyskawicznym tempie zacząłem Ciebie posuwać, z coraz większym pożądaniem i ostrością. Strasznie się wierciłeś. Nie zliczę nawet ile razy ugryzłeś mnie w rękę by powstrzymać się od głośnego wrzasku. Naprawdę jesteś słodki, mój mały, głupiutki braciszku. Trafiłem w Twój czuły punkt. Wtedy nie byłeś w stanie zatrzymać jęknięcia. Poczułem, że moją rękę zalała fala słonych łez. Płaczesz? Jestem zbyt brutalny? Tak właśnie wygląda miłość, w jednej chwili jest kolorowa, w innej ostra i dająca w kość. Bez ociągania się po raz kolejny trafiłem w Twój punkt, trafiam i kolejny raz. Krzyczysz, wijesz się, płaczesz, jęczysz, aż w końcu dochodzisz i spuszczasz się na ścianę. Biała maź powoli spływała na ziemię. Wyszedłem z Ciebie. Obróciłeś się w moją stronę patrząc na moją postać. Mi było za mało, ale widząc Twoją postawę, przerwałem ten stosunek. Byłeś cały zdruzgotany i rozgrzany, płakałeś, a na Twoich policzkach pojawiły się lekkie rumieńce. Znów zadarłeś główkę by móc spojrzeć w moje oliwkowe oczy. Pocałowałem Cię delikatnie w czoło. Już dobrze, już spokojnie.
- Kocham Cię, Itachi. – Szepnąłeś mi wtulając się we mnie. - Ja Ciebie też, braciszku. – Mruknąłem Ci do ucha.
Jeżeli wam się podobało liczę na komentarze. Możecie również podsyłać zamówienia na yaoi, na pewno kiedyś je zrealizuję. ~~~

itaś i sasek, yaoi <3 xd
OdpowiedzUsuńŁoo! Nieźle, nieźle. Szkoda, że tylko OneShot. ^__^
OdpowiedzUsuńOooo, to jest coś na co czekałam! ItaSasu, to drugi pairing yaoi z Naruto, który miałam zamiar przeczytać <3 dziękuję za super one - shota : 3 no, i weny przy następnych :3
OdpowiedzUsuń<3 kocham to opko... czytam już trzeci raz i mi się n ie nudzi :D
OdpowiedzUsuń