sobota, 23 marca 2013

Namiętna delikatność



Oto kolejny one shot z serii Reita i Ruki. :3 Przepraszam, mam na nich fazę. Na początku paring miał być inny, ale stwierdziłam, że Ruki idealnie jako malutki człowieczek nadaje się do małego, bezbronnego uke. Miłego czytania! ^^
~~~
Głucha cisza, co chwilę przerywana naszymi, nierównymi oddechami. Leżeliśmy tak blisko siebie, oboje bez koszulek, trzymając się kurczowo za ręce, jakbyśmy bali się, że zaraz nas rozdzielą. Łodygi i pachnące kielichy kwiatów, zielona trawa. Tylko tyle dzieliło nas od siebie. Słońce radośnie padało na nasze twarze otulając nas swoim ciepłem. Uśmiechałeś się, widziałem ten uśmiech, mimo że nie malował się on na Twojej twarzy. Potrafiłem to rozpoznać. Zastanawia mnie, co sobie w tej chwili myślisz, leżąc i wpatrując się w błękit nieba, gdzieniegdzie przerywany białymi chmurami. Uniosłem delikatnie głowę by móc na Ciebie spojrzeć. Jedno spojrzenie daje tak dużo przyjemności. Nie widziałeś, że w tej chwili obserwuję Twoją uroczą twarzyczkę. Moje kąciki ust powędrowały w górę. Lekki podmuch wiatru. Twoje blond włosy zaczęły wirować. Nie zareagowałeś.
Dopiero po chwili dotarło do Ciebie, że przecież leżę, obok, że jest wczesny ranek i jesteśmy tutaj sami, razem. Podniosłeś się do siadu, a Twój wzrok przyprawił mnie o przyjemne dreszcze. Paraliżowałeś mnie swoim uwodzicielskim spojrzeniem wiedząc, że ma on na mnie duży wpływ. Przysunąłeś się bliżej i zerwałeś jakiegoś kwiatka. Zacząłeś łodygą łaskotać mnie po nagim torsie. Sprawiało Ci to frajdę, na twojej twarzy zagościł szyderczy uśmiech, niczym u małego dziecka, które właśnie wpadło na satanistyczny plan. Lewą ręką dalej ściskałeś moją dłoń, tak jakbyś nie chciał, bym ją zabrał. Spokojnie, nie chcę jej nigdzie zabierać. Po chwili byłeś już nade mną. Obie moje ręce były wciskane przez Twoje w ziemię. Siedziałeś teraz na moich biodrach, zabawnie oblizując językiem wargi. W tej chwili Twoja mina nie wyrażała żadnych emocji.
Uśmiechałeś się, ale Twoje oczy spoglądały na mnie niepewnie, jakby od niechcenia, a mimo wszystko Twe ciepłe dłonie kategorycznie zabraniały mi ruchu. Puściłeś mnie, ale ani na chwilę nie pozwoliłeś mi podnieść się do góry. Doskonale wiesz, że teraz to Ty dominujesz. Zdajesz sobie sprawę z tego, iż masz przewagę i podle to wykorzystujesz. Palcem wskazującym prawej ręki zacząłeś wycieczkę po mojej szyi zjeżdżając na klatkę piersiową, niewinnie zahaczając o sutki. Bawiłeś się świetnie, więc zjechałeś w okolice pasa, ale zaraz szybko powróciłeś do szyi, podle korzystając z okazji, iż zastygłem w bezruchu, kompletnie nie wiedząc, co robić. Jako że szyja to moja pięta Achillesa, pod Twoim delikatnym dotykiem, lekko wygiąłem się w łuk. Przez moje ciało przeszła seria dreszczy i pojawiła się gęsia skórka potwierdzająca moją przyjemność. Pochyliłeś się nade mną i złożyłeś pocałunek na moich ustach. Delikatny z czasem coraz bardziej zachłanny, dokładnie pokazał mi jak bardzo mnie pragniesz. Przygryzłeś moją dolną wargę, na co otworzyłem usta, wydając z siebie ciche jęknięcie. Z mojej wargi zaczęła się lekko sączyć krew, która z czasem spływała po mojej szyi zabarwiając ją czystą czerwienią. Mimo metalicznego smaku, jaki miała krew z miłą chęcią ją ze mnie zlizałeś i powróciłeś do zabawy z moimi ustami. Zszokowany nie miałem pojęcia, co się właśnie dzieje. Byłem mniejszy, słabszy, nawet nie próbowałem się wyrywać. Nie chciałem. Wręcz pragnąłem Twoich namiętnych pocałunków i ciepłych dotyków, które sprawiały, iż wchodziłem w inny świat.
- Oj… ReiRei. – Wymruczałem Ci do ucha. To były moje jedyne słowa, bo później już mnie uciszyłeś namiętnym, a zarazem delikatnym pocałunkiem, tym samym nakazując bym nic nie mówił. Posłuchałem się i dałem Ci pełne pole do popisu. Pieszcząc mnie zacząłeś walczyć z rozporkiem u moich spodni. W końcu wygrałeś walkę i prędko przeszedłeś do rzeczy. Oboje byliśmy nadzy, na łonie natury. Rzuciłeś mi szyderczy uśmieszek i ścisnąłeś moją męskość, na co głośno pisnąłem niczym malutka dziewczyna. Zaśmiałeś się i ścisnąłeś mocniej widząc, jaką przyjemność mi to sprawia. Chwilę – jak to miałeś w zwyczaju – droczyłeś się ze mną podrażniając mnie i doprowadzając do szału. Przyprawiałeś mnie o utratę zmysłów, ale właśnie za to Cię kocham.

Uniosłeś moje nogi, a ja splotłem je na Twoich plecach. Wszedłeś we mnie z pożądaniem, ale nadal zachowując delikatność. Leżąc pod Tobą czułem się bosko, tego nie da się opisać. Uwielbiam Cię w roli mojego i tylko MOJEGO seme. Dałeś mi czas bym się przyzwyczaił do Twojej obecności w sobie, po czym z początku delikatnie zacząłeś mnie posuwać. Zaraz jednak zapomniałeś o wszystkim i bez opamiętania ruszając się we mnie trafiałeś w najczulsze punkty. Jedną ręką zasłaniałeś mi usta by przytłumić moje głośne krzyki. Moje mięśnie zaciskały się, a Ty dalej robiłeś swoje. W końcu się uspokoiłeś. Pożądanie w Twoich oczach zniknęło. Wyszedłeś ze mnie czując, jak moje łzy zalewają Twoją rękę mocząc ją.

- Ruki, co jest? – Spytałeś siadając obok mnie. Podniosłem się do siadu i ledwo usiadłem na bolącym mnie tyłku. Wtuliłem się w Ciebie nie wiedząc, co mam powiedzieć. Po prostu puściły mi nerwy. Rozkosz przeszyła mnie na wylot, a ból zmieszany z przyjemnością sprawił, iż słone łzy zalały moje policzki i przysłoniły mi widok na świat. Przyłożyłeś rękę do mojej głowy i wplotłeś ją w moje włosy, wtulając mnie bardziej w swój tors… o ile to było jeszcze możliwe. Teraz wiem, co to jest namiętna delikatność.
~~~
Starałam się tutaj opisać jak najwięcej uczuć, ale chyba nie jestem w tym dobra. Trzeba jeszcze troszkę poćwiczyć. Zapraszam do oceniania i komentowania. 

3 komentarze:

  1. zajebiste <3 więcej yaoi i seksów!!! xd

    OdpowiedzUsuń
  2. można też jedno Yuri XDD ale nie chcę być nachalna czy coś >.<

    OdpowiedzUsuń
  3. może to dziwne ale na początku nie wiedziałam kto jest narratorem... x.x

    fajnie by było gdyby literki były większe... [nie wiem czy to moja wada wzroku czy tak jest na prawdę ale literki mi się w niektórych wyrazach "sklejają" Y.Y]

    OdpowiedzUsuń