poniedziałek, 11 marca 2013

Psycholog #1

Ohayo! Oto pierwsze opowiadanie, a zarazem pierwszy wpis na blogu. Ja jestem Shayano i po długim czasie w końcu postanowiłam rozpocząć pisanie bloga. Yaoi pt. "Psycholog" będzie opowiadać o Die, który nie radzi sobie z przeszłością związaną ze swoim byłym chłopakiem Kyo, a zrozpaczona matka próbuje mu pomóc zwracając się do psychologa - Kazuki'ego. Pragnę zaznaczyć iż Kyo i Die, oraz Kazuki to pseudonimy artystyczne jrockowców, jednak yaoi nie opowiada o nich. Imiona bohaterów są całkowicie przypadkowe. Miłego czytania! :3 
~~~
Głośne pukanie do drzwi.
- Proszę wejść. – Słychać było z domu kobiecy głos. Mężczyzna wszedł do domu i uśmiechnął się miło.
- Gdzie on jest? – Spytał odwieszając czarny płaszcz na wieszak w przedsionku. Rozmawiając z nim przez telefon ma się wrażenie, że to bardzo miły i atrakcyjnie wyglądający psycholog. Jednak czasami można się pomylić. Przed kobietą stał mężczyzna, całkiem dobrze zbudowany i wysoki o ciemnych włosach i kocich, szarych oczach. Miał charakterystyczne kości policzkowe - gdy się mocno uśmiechnął widać było uroczo wyglądające dołeczki. Na nogach miał rurki i glany, jego bluzka to była zwyczajna koszula w kratę, która widocznie miała już swoje lata. W dolnej wardze po prawej stronie w oczy rzucał się kolczyk – podkówka.
-Ach.. Jest w swoim pokoju. Na górze, pierwszy po prawej. Proszę tylko spokojnie. Stał się bardzo nieśmiały. Kiedyś nawet zachowywał się zupełnie inaczej niż typowy Japończyk. Był bardzo otwarty, a teraz nie mówi mi o niczym. Przyjaciele do niego przychodzą, widocznie się martwią, ale on też im nic nie mówi. – Mówiła zapłakanym głosem kobieta. Widoczne było, że sobie nie radzi. Jest bezradna, nie ma różowego pojęcia, co zrobić ze swoim synem. Mężczyzna skinął głową, po czym cicho i spokojnie udał się na górę, co mu się nie udało, ponieważ  jego ciężkie buty uderzały o schody robiąc przy tym mały hałas. Gdy dostał się na górę bardzo się zdziwił. Myślał, że zastanie zwykłego zbuntowanego nastolatka, siedzącego przed komputerem, a drzwi od jego pokoju będą zamknięte, a nawet zakluczone. Tymczasem pokój był otwarty i ciężko było cokolwiek w nim ujrzeć. Nawet rolety były spuszczone. Mimo słonecznego, wiosennego dnia pokój był cholernie ciemny. Wszędzie walały się ubrania. Wszystko to był jeden wielki chaos. Dopiero, kiedy wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi ujrzał w kącie siedzącego z podkulonymi kolanami chłopca. Trząsł się, a jak zobaczył, iż kolejny, obcy mężczyzna się do niego zbliża próbował jeszcze bardziej schować się w ciemnym kącie mrocznego pokoju. Głośno podciągał nosem. Prawdopodobnie był przeziębiony.
- Hej. – Usiadł przed nim przyglądając się chłopcu. Głowę miał schowaną między kolanami, a klatką piersiową. Bał się. To było widać. – Moje imię to Kazuki. – Przedstawił się, jednak nastolatek nawet nie zareagował. Nastała chwila ciszy. Psycholog nie miał najmniejszej ochoty wyciągać z chłopca jakichkolwiek informacji. Wstał.
- Czy mogę zapalić światło? Chciałbym Ci się przyjrzeć. – Kazuki zbliżył się do drzwi, obok których był włącznik światła. Milczenie uznał za zgodę. Gdy pokój rozświecił lampion wiszący na suficie Kazuki z powrotem usiadł przed chłopcem. Miał długie czerwone włosy ułożone chaotycznie na głowie. Długo musiał o ich nie czesać, a przecież były piękne. Był wychudzony. Cholernie wychudzony. Nie chciał jeść? Nie jadł z dobry miesiąc, aż dziwne, że udało mu się wytrzymać. Swoim stanem prosił o pomoc, ale odrzucał ją chcąc pokazać, że da sobie radę sam, ale chyba coś mu nie wychodzi.
- Odejdź.. – Nagle odezwał się głos, który łamał się z każdą kolejnym wypowiedzianym słowem. – Chcę być sam.. Zostawcie mnie w spokoju.. – Z trudem mówił. Wypowiadanie się było dla niego ogromnym problemem.
- Lubisz lody? – Spytał, po chwili psycholog. Chłopiec na to pytanie uniósł głowę do góry ukazując swoją uroczą twarzyczkę, teraz było pewne, że to wcale nie jest taki nastolatek i że ma dobre 20 coś lat. Na twarzy miał makijaż. Stary, mocno już porozmazywany.
- Nie zapytasz mnie, dlaczego jestem w takim, a nie innym stanie? Nie spytasz, dlaczego nie jem i nie wychodzę z domu? – Chłopiec, a raczej mężczyzna poczuł, że psycholog jest zupełnie inny niż Ci, którzy przychodzili do niego wcześniej.
- Nie chcę z Ciebie nic wyciągać na siłę, ale mógłbyś mi powiedzieć jak masz na imię. – Uśmiechnął się czując, iż czerwonowłosy się do niego przekonuje.
- Daisuke.. Ale.. Koledzy mówią do mnie Die. – Wyszeptał.
- To bardzo ładne imię, pasuje do Ciebie. – Położył mu rękę na kolanie. – Ile masz lat? – Zapytał.
- Dwa-dwadzieścia… dwadzieścia cztery. – Zdradził mu swój wiek i lekko zatrząsnął się pod dotykiem psychologa. Chwilę później dowiedział się ile lat ma Kazuki i w jakim celu tu przybył. To nie było nic nowego. Kolejny psycholog w wieku trzydziestu lat chcący dowiedzieć się, co jest przyczyną stanu Daisuke. Sposób, w jaki chciał, by chłopiec mu troszkę o sobie opowiedział był inny. Niczego nie wymuszał. Czerwone włosy przykryły mu twarz, jednak zostały szybko odgarnięte. Wtedy na policzku psycholog ujrzał siniaka. Małego, ale za to strasznie fioletowego, musiał bardzo boleć.
- Długo go masz? – Wskazał palcem.
- Och.. Jakiś ponad miesiąc… - Wydusił z siebie. – M… mój były chłopak mnie uderzył. – I pękł. Sam z siebie to wydusił. – Teraz jest już malutki, ale goi się bardzo długo, czasami strasznie boli, gdy dotykam zapominając o tym, że on tam jest.
- Bił Cię? – Kazuki wyglądał na zszokowanego.
- Och… no tak… ale to ja go do tego prowokowałem… - Po jego policzku spłynęła malutka łezka. – Teraz… Kyo to już przeszłość. Ja… nie chciałem, żeby tak to się skończyło… ja nadal go bardzo kocham… i nie potrafię żyć bez niego. - Wyciągnął rękę w kierunku psychologa. Była cała porozcinana, a przy ranach zasychała krew. Próby popełnienia samobójstwa? Chyba troszkę mu nie wychodziły.

~~~

Wiem, że krótko. I tak ma być. Nie chcę, aby jeden rozdział zajmował dużo miejsca. Wolę, aby były krótkie i treściwe, i by pozostawiały po sobie lekki niedosyt. Mam nadzieję, że ktoś to będzie czytać i komentować. Z góry mówię, iż nie wiem kiedy będą pojawiać się notki. Będę je pisać kiedy natchnie mnie wena. Nie mam ochoty robić czegoś na siłę. Pozdrawiam. :3 

2 komentarze:

  1. Mm, zapowiada się ciekawie. Czy tylko ja czuję zbliżające się yaoi między tą dwójką? XDD Czekam na następną notkę. ^^

    OdpowiedzUsuń