niedziela, 24 marca 2013
Psycholog #3
Oto kolejny rozdział psychologa. :3 Jako że jedna osoba skarżyła się na małe literki powiększam troszkę czcionkę z małej na normalną i mam nadzieję, że jest lepiej. Powoli rozpoczyna się akcja i zaczyna się dziać. Mam nadzieję, że ta notka wyszła trochę lepsza, starałam skupić się na małych opisach, ale pora jeszcze trochę poćwiczyć. Miłego czytania! ^^
~~~
Daisuke cały czas był zszokowany. Nic dziwnego, długo się nie ruszał z domu. Gdy wszedł do mieszkania psychologa, a ten zamknął za nim drzwi uśmiechnął się i poczuł ulgę, że jest w spokojnym i cichym miejscu. Dom był bardzo skromny, ale mimo wszystko ładny i biło w nim ciepłem. Kazuki natychmiast przygotował coś dobrego do jedzenia i położył na stole przed Die. Wyglądało jak spaghetti.
- Umiesz gotować? – Spytał zadziwiony czerwonowłosy.
- Jak się mieszka samemu, a nie z mamusią to jakoś trzeba sobie radzić. Czasy są ciężkie! – Westchnął psycholog. – Spokojnie nie otrujesz się tym, a przynajmniej ja się jeszcze nigdy nie zatrułem. Myślę, że całkiem dobrze mi to wychodzi. – Uśmiechnął się z dumą. Die skosztował dania i rzeczywiście. Kuchnia Kazuki’ego była smaczna i doskonale trafiała w jego gust. Z chęcią zjadł obiad, a nawet poprosił o dokładkę. Psycholog nałożył mu więcej chcąc by młodszy zaczął szybko przybierać na wadze aby ta wróciła do normy. Po posiłku usiedli na kanapie w salonie. Chwilę panowała grobowa cisza, aż w końcu Kazuki odezwał się.
- Nie zamierzasz porozmawiać o tym wszystkim z przyjacielem? – Spytał unosząc wzrok na młodszego.
- Kaoru przyjaźni się z Kyo, nie chcę im tego niszczyć. – Wytłumaczył się prędko, a gdy poczuł na sobie paraliżujący wzrok ciemnowłosego zaczął spoglądać na swoje paznokcie i bawić się nimi. – Znają się od piaskownicy. Ba, my w trójkę to się znamy od pieluch. – Dodał. Na jego twarzy malowało się zakłopotanie zmieszane ze smutkiem, a może i nawet lekką złością. Sam nie wiedział co ma z tym wszystkim zrobić. Zawsze byli zgraną paczką, a to że mu nie ułożyło się z Kyo nie znaczy, że Kaoru od razu ma być przeciwko Kyo. Miał kompletny mentlik w głowie. Poczuł jak robi mu się gorąco.
- Chcesz się przejść na spacer? – Zaproponował starszy uważnie obserwując zachowanie Daisuke.
- Chętnie…
Na dworze powoli się ściemniało. Niebo robiło się granatowe, a chmury całkowicie znikały, pozwalając dopiero co pojawiającemu się księżycowi, rozjaśniać swym blaskiem niebo wraz z tysiącami gwiazd. Słońce już jakiś czas temu zniknęło na horyzoncie za fioletowo-niebiesko-różowymi barwami. Gdzieniegdzie na nieboskłonie można było ujrzeć przelatujące ptaki, które zapewne leciały do swoich gniazd. Wiatr lekko powiewał poruszając w parku koronami drzew. Wiosna jest piękną porą roku. Porą zakochanych… Alejami parku przechadzało się dużo ludzi. Nic dziwnego, zaczyna się weekend, a przecież zieleniec znajduje się w centrum miasta, tuż przy drogach. Mimo hałasu jaki wywoływały silniki samochodów tutaj, na skwerze ludzie mogli się wyciszyć i pomyśleć w spokoju. To tutaj wszyscy uciekają z problemami. Szum liści, krople wody, z pluskiem wpadające do zbiornika fontanny. Usiedli na ławce. W ciszy obserwowali jak nad nimi pojawia się coraz to więcej gwiazd. Błyszczały, jakby z dumą, niczym stado pawi, walczyły o to by każdy na nie spoglądał i uśmiechał się na ich widok. Wywoływały tysiące wspomnień. Smutnych i radosnych… Każdy człowiek patrząc na gwiazdy chociaż na chwilę odrywa się od rzeczywistości i zastanawia się jak to jest… żyć w tym innym świecie, niby lepszym.
- Kazuki, kochałeś kiedyś kogoś całym swoim sercem? – Czerwonowłosy zebrał się na cichy szept. Zadał poważne pytanie, a odpowiedź na nie wymagała dużego zastanowienia się. Głos młodszego lekko drżał, jakby było mu zimno, jakby mówił przez zaciśnięte zęby i nie chciał, by te słowa wyszły z jego ust. Wbił wzrok w swoje stare tenisówki, jakie od wielu lat nosił już na nogach. Nie śmiał patrzeć na psychologa, nie wiedział co maluje się na jego twarzy. Obawiał się, że pytanie jakie zadał jest niestosowne… i że nie powinien w ogóle poruszać tematu miłości, ale… ale tak bardzo pragnął z kimś o tym porozmawiać, chciał to z siebie wydusić i poczuć ulgę na serduszku. Milczenie ze strony starszego powoli go przerażało, był pewien, że musi zmienić temat, wyplątać się z tego, ale.. ku jego zdziwieniu. Kazuki wcale nie był smutny, zezłoszczony. Po prostu potrzebował chwili do namysłu.
- Kiedyś miałem taką osobę. – Odezwał się z ogromnym spokojem w głosie. Tak, jakby mówił bez przejęcia. Miał taką osobę? Stracił ją? W ogóle go to nie bolało? Ani trochę… ani trochę się nie wzruszył? – Ale ją straciłem. – Dodał po dwóch minutach milczenia.
Czerwonowłosy robił się coraz bardziej ciekawski. Kusiło go by zadać kolejne pytanie, otworzył usta by móc coś z siebie wydusić, porozmawiać trochę o tych cholernych sprawach sercowych. Wielu ludzi chce o tym porozmawiać, ale… nie ma z kim. Daisuke uważał, że… że właśnie znalazł osobę, która z uśmiechem na twarzy pomoże dźwigać mu ciężar. Kazuki? Czy ta osoba będzie w stanie zabrać chociaż połowę problemów Die na swoje barki?
- Die! – I wtedy rozległ się głośny krzyk. Oboje na ławce podskoczyli i unieśli głowy do góry. Krzyk… krzyk osoby, którą Daisuke znał. Doskonale rozpoznawał tę barwę głosu. Niegdyś była taka przyjemna i potulna, później stała się złowroga i przerażająca i… ani trochę się nie zmieniła. Gdy spojrzał na postać stojącą przed nim zamarł. Zastygł w bezruchu, a jego źrenice powiększyły się, usta otworzyły ze zdziwienia, a ciało odruchowo próbowało się ukryć.
~~~
Tradycyjnie notka w wordzie zajmuje stronę i 1/3, aby nie była za długa. <3 Musicie się tym nacieszyć i pozostaje wam się domyślać, któż taki to się pojawił. Zapraszam do oceniania, krytykowania w komentarzach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

WIĘCEJ WIĘCEJ! XD ja chce ciąg dalszy!!!! więcej! >.< To się robi takie ciekaweeee że czytała bym i czytała
OdpowiedzUsuń