piątek, 15 marca 2013

Psycholog #2

Ohayo! Na blogu się troszkę pozmieniało, z pomocą koleżanki udało mi się ogarnąć ustawienia. Serdeczne podziękowania dla Ciebie Aoi. :3 Pora na kolejną część opowiadania, a w niej... Sami się przekonajcie. ^^ Miłego czytania!
~~~

- Słuchaj, nawet jeżeli obrywało Ci się z Twojej winy nie powinien był Cię bić. – Kazuki był zirytowany. Jak można bić tak słodkiego mężczyznę? Widać, że jest dobrym człowiekiem. – Wstańmy z podłogi. – Zasugerował. Die posłuchał się i wstał. Dopiero teraz można było ujrzeć jak bardzo wychudzony jest. Patrząc na niego śmiało można stwierdzić, że walczy z anoreksją, ale prawda jest taka, że po prostu chciał umrzeć z głodu widząc, że na całkowite podcięcie sobie żył nie ma odwagi. Kazuki z żalem przyglądał się 24-cztero latkowi. Mężczyzna usiadł na łóżku znów podkulając nogi. Kazuki powoli również usiadł na łóżku przyglądając się młodszemu.
- Co jeszcze robił? Tylko bił? – Próbował mu zajrzeć w oczy. Na marne. Daisuke ciągle celowo zgarniał włosy na twarz by ją ukryć.
- On… kiedyś był zupełnie inny. – Zaczął. – Był delikatny i nigdy by mnie nie skrzywdził. Później zaczął mieć problemy z alkoholem, a z tym wiążą się również problemy z prawem… - Mówił bardzo szybko. – Przez to zupełnie zapomniał kim jest. Szukał czegoś na czym mógłby się wyżyć i padło na mnie… Raz… czy dwa mnie uderzył, ale naprawdę, wcale nie mocno. Kiedyś popchnął mnie na schodach i prawie złamałem sobie rękę, ale to też nie było celowe… Po prostu czasami kończyła mu się cierpliwość na mnie… i… i ja po prostu tak na niego działałem. – Był na skraju wytrzymałości. Jego policzki pokryły rumieńce. Zaczerwienił się, ponieważ się denerwował. – A… a później… kiedy… kiedy u niego nocowałem… bo… wydawało się… że on, on się zmienił… i że już mu przeszło… to… rozebrał mnie i… i sam z siebie zdjął ubrania i wtedy mną rzucił i… ja w ogóle nie wiedziałem co się dzieje… Ta-takiego bólu nie czułem nigdy… - Wydukał z trudem, po czym rozpłakał się. Jego policzki zmoczyły słone łzy. Ocierał je, jednak to nic nie dawało, tylko podrażniał sobie dodatkowo oczy, które po chwili zrobiły się całe czerwone. Dopiero teraz psycholog zdał sobie sprawę przez jakie piekło przechodził mężczyzna. Z początku nie traktował jego sytuacji poważnie, ale kiedy się przed nim otworzył wszystko się zmieniło. Okazało się, że mężczyzna wcale nie wpadł w depresję „bo tak mu się podoba” tylko ma ogromne problemy. Mimo wielu pytań jakie chciał zadać powstrzymał się i wstał.
- Może ja już nie będę Cię męczyć. Na dzisiaj koniec pytań. Wrócę jutro, gdy odpoczniesz. – Już chciał się skierować do wyjścia, kiedy został pociągnięty przez zimną rękę na łóżko. Z powrotem usiadł i spojrzał na czerwonowłosego.
- Nie idź… proszę. – Wyszeptał przysuwając się bliżej Kazuki’ego. – Proszę zostań obok mnie… - Wtulił się w zagłębienie w jego szyi i już nic więcej nie powiedział. Psycholog chwilę siedział w bezruchu przytulany przez młodszego. Słyszał szybkie bicie jego serca i nierówny oddech. Łzy młodszego zmoczyły mu szyję i koszulkę. Dopiero po chwili dotarło do niego, że Die zebrał się na tak odważny ruch. Szybko wyciągnął ręce i wtulił go w siebie nie wiedząc co ma zrobić.
- Powinieneś odpocząć, abym mógł rozpocząć terapię musisz mieć dużo siły fizycznej jak i psychicznej. – Wytłumaczył. Długo siedzieli w tej samej pozycji i chyba ani jeden, ani drugi nie miał ochoty się ruszyć i w sumie… chyba było im tak dobrze. Zapewne siedzieli by tak jeszcze przez dłuższy czas, ale zaniepokojona matka Daisuke weszła do pokoju. Była lekko zszokowana. Nie wiedziała co miała sądzić o tym widoku. Na jej twarzy malowało się zdziwienie, jak i lekka obawa, ale w głębi cieszyła się bo jej syn chyba w końcu znalazł osobę, z którą się będzie dobrze dogadywał. Kazuki poluźnił uścisk i obrócił głowę. Spojrzał na kobietę, ale Die dalej siedział w tej samej pozycji, nawet nie uniósł głowy.
- Myślę, że podczas terapii najlepiej by było gdyby Die był pod moim okiem 24 godziny na dobę. Czy ma pani coś przeciwko bym zabrał Daisuke do siebie chociaż na tydzień? – Spytał uśmiechając się sympatycznie.
- No wiesz… - Kobieta zamyśliła się na chwilę. – Jeżeli to jest konieczne… - Wahała się. – Nie mogę zabronić.
- Spokojnie, jestem psychologiem, wiem co zrobię. – Zapewniał czując jak młodszy wbija palce w jego plecy próbując przytulić go bardziej. – W takim razie my się będziemy zbierać.
- Och tak… Serdecznie dziękuję za pomoc. Czy po terapii koszty będą duże? – Spytała obawiając się, iż zasób portfela nie pozwoli jej na opłacenie pomocy psychologa.
- Kosztami proszę się nie martwić, nie będą ogromne, a być może nie będzie ich w ogóle. – Die był tak uroczy, że nie miał ochoty wyciągać od niego, ani tym bardziej od jego matki pieniędzy. Wystarczy, że dostaje zwyczajną pensję za wykonywanie swojej pracy. Co prawda to nie jest ona duża, ale wystarcza na życie.
Kobieta uśmiechnęła się nie wiedząc co ma powiedzieć i wyszła z pokoju.
Daisuke uniósł głowę i spojrzał na Kazuki’ego, poczuł się bezpieczniej będąc obok.
- To co? Spakujemy parę Twoich rzeczy? – Psycholog mówił z uśmiechem na twarzy, a czerwonowłosy wpatrywał się w niego nie wierząc, że zaraz będzie w jego domu. Pokiwał znacząco głową i niczym sparaliżowany delikatnie wstał z łóżka oraz wyciągnął z szafy małą torbę. Tam wrzucił parę ciuchów i chyba zbytnio nie przejmował się co takiego pakuje. Przyniósł z łazienki szczotkę do włosów i jakąś szczoteczkę do zębów. I… to był jego cały dobytek. Ubrania chłopaka wydawały się być strasznie ogromne, ale prawda była taka, że to on był taki malutki i wychudzony, nie miał dużo siły. Wcisnął na nogi poszarpane trampki i spojrzał na Kazuki’ego.
- To tyle? – Spytał nie dowierzając w to co widzi.
- Tyle. – Odpowiedział zakładając torbę na ramię.
Chwilę później jechali już autem do domu psychologa. Słońce zmuszało kierowców do włączania klimatyzacji w autach i otwierania okien, ale takie wietrzenie nic nie dawało. Było gorąco i duszno. Zatrzymali się pod klatką bloku w centrum miasta.
~~~
Mam nadzieję, że się podobało i nie było ani za krótko, anie za długo. Jak widzicie, akcja się rozkręca. Zapraszam do komentowania i pozostawiania swojej opinii. Może domyślacie się, co będzie dalej? :3 

2 komentarze:

  1. Czekam na kolejny rozdział ^_^ robi sie coraz ciekawiej >.<

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobało mi się. Die jest uroczy i strasznie wrażliwy, nie sądzę żeby między nimi do czegoś doszło, ale to zostawiam w twoich rękach. Czekam na następny. ;)

    OdpowiedzUsuń